Bartek - męski akcent pośród Ambasadorów Sunbarrel.pl
Bartek - męski akcent pośród Ambasadorów Sunbarrel.pl
mar042019

Bartek - męski akcent pośród Ambasadorów Sunbarrel.pl

Hejka!

To ja Bartek. 2018 rok złożył się na 365 zupełnie rozbieżnych dni, które przyniosły mi wiele wzlotów i naprawdę używając wyolbrzymienia – upadków.

Wszystko rozpoczęło się pięknie, po udanych Mistrzostwach Polski w grudniu 2018 roku w mojej rodzinnej Łodzi pozostało mi szczęśliwie spędzić sylwester wśród przyjaciół. Jak to mówią jaki koniec roku, taki cały następny rok! I rzeczywiście nie wdając się w szczegóły to przysłowie stało się swoistą przepowiednią.

W lutym wyjechaliśmy ekipą KU AZS Politechniki Łódzkiej na zgrupowanie do Hiszpanii na Fuerteventurę. Dla mnie był to czas wyjątkowy, który obfitował w bardzo długie, wyczerpujące ale zarazem radosne przygotowanie motoryczne do nadchodzącego sezonu na długim basenie. Zgrupowanie pod kątem fizycznym wyszło perfekcyjnie. Tak samo, a wręcz eufemistycznie określiłbym, moje przygotowanie mentalne. Klimat na „Fuercie” zdecydowanie umożliwia autorefleksje.

Kolejne miesiące to harówka na długim basenie. Z marszu wystartowałem na Akademickich Mistrzostwach Polski, pływając na rozpływaniach treningi po 5 km z specjalistycznymi zadaniami. Zostałem podwójnym vice mistrzem Polski, a to zawsze cieszy.  Ja jednak dalej chciałem skupić się na radości jaką codziennie daje mi uprawianie pływania. Uważam, że medale są ekwiwalentem empatii wobec dyscypliny na poziomie kulturowym. To znaczy dyscypliny jako sportu, włączając w to również aspekty społeczne, które z uprawianiem pływania się wiążą.

W maju po Bezpośrenim Przygotowaniu Startowym odbyły się Główne Mistrzostwa Polski w Łodzi. Przygotowywałem się do nich na 200 m zmiennym (jako sprinter), w celu zbudowania wszechstronności i nadbudowy wytrzymałości, która zdawała się być nadszarpniętym punktem w moim repertuarze motorycznym. Wszystkie cele zrealizowałem, 3 razy plasowałem się w finałach "A", gdzie 6 miejsce to był mój najlepszy rezultat.

Z takiego obrotu spraw byliśmy razem z trenerem Łukaszem Przybyszem usatysfakcjonowani. Dlatego spokojnie mogłem zabrać się za studia i za pracę w najbliższym miesiącu. Pracuję w szkółcę stworzonej przez mojego byłego kolegę klubowego Filipa Wypycha. W "Feel the Water" mogę stawiać pierwsze kroki w zawodzie, a przy tak zgranej ekipie czas spędzony w pracy zdaje się mijać lekko niczym pióro na wietrze. Za to bardzo dziękuje!

Na uczelni jako, że byłem na ostatnim roku studiów przyszło mi zmierzyć się z ostatnią sesją i wykańczaniem pracy magisterskiej. Sesję zaliczyłem w terminie, a do "magisterki" przyłożyłem się na tyle, że prace nad nią rozłożyły się w czasie do końca września. Skutkiem było uzyskanie dyplomu na "bardzo dobry" po podwyższeniu ogólnej oceny ze studiów przez komisję podczas obrony pracy. Było mi niezmiernie miło, że czas jaki włożyłem został przez moich wykładowców oraz Panią promotor wynagrodzony. Bardzo serdecznie chciałbym pozdrowić Panią dr Jolantę Kowalską, która utorowała mi drogę ku poznaniu wielu nowych terminów oraz zagadnień. Ewaluując uzyskałem dyplom magistra pedagogiki ze specjalizacją w obszarze kultury wychowania fizycznego i zdrowotnego.

W sierpniu wyjechaliśmy na zgrupowanie do Chorwacji na wyspę Pag. Wyjazd bardzo podobny do przeżyć na "Fuercie" choć zupełnie inny. Dużo pracy na lądzie, plus treningi w wodzie i jeszcze więcej marszy i biegów :D Za to wieczorami spacery do pięknego, kameralnego miasteczka na ichniejsze lody.

Kolejne miesiące wiązały się z przygotowaniami do kolejnych Mistrzostw Polski oraz z podjęciem decyzji odnośnie kontynuowania studiów. Udałem się na Politechnikę Łódzką i studiuje tam zarządzanie na stopniu magisterskim. Pierwszy semestr zapowiedział się bardzo ciekawie ze względu na to, że do standardowego pakietu przedmiotów musiałem zaliczyć dodatkowe trzy uzupełniające jako, że przeszedłem z pedagogiki na Uniwersytecie Łódzkim. Zawsze lubiłem wyzwania, dlatego podjąłem się go na poważnie, oczywiście z dozą "luzu" w głowie.

W grudniu kolejne MP w Lublinie. Sezon zapowiadał się dla mnie wyśmienicie po świetnych przygotowaniach oraz startach na zawodach z cyklu Grand Prix Polski gdzie wygrywałem wiele konkurencji, bądź plasowałem się w czubie klasyfikacji. Bardzo mnie to cieszyło. Na 1,5 tygodnia przed MP zachorowałem na anginę... podjęliśmy kurczliwą walkę dzięki, której udało mi się na Mistrzostwa Polski przyjechać. Osłabiona odporność pozwoliła mi podjąć walkę tylko w niektórych zaplanowanych na te zawody konkurencjach.  Osobiście powtarzam, że nie jestem zadowolony z obrotu spraw, a jednak zostałem pierwszy raz w karierze vice mistrzem Polski Seniorów. Jestem wdzięczny, że spotkało mnie to szczęście w nieszczęściu. Jednak jako prawie 25 letni zawodnik trenuje dla radości oraz na odwrót trenowanie daje mi radość. Wszystkie komplikacje w tamtym czasie spowodowały, że po prostu byłem zmęczony.

Dlatego po zawodach nadszedł czas naładować baterie na następny rok! Moje cele na 2019? Trzymać tak dalej, bo droga którą obrałem się sprawdza, należy jedynie albo aż dbać o szczegóły, gdyż jak to mawia przysłowie "diabeł tkwi w szczegółach".

Dzięki i do zobaczenia!

 

Tagi: ambasadorzy

Skomentuj

Koszyk 0 Mój koszyk

Brak produktów

Darmowa Dostawa! Dostawa
0,00 zł Razem

Sprawdź

Follow us on Facebook